Rząd chce zniszczy górnictwo ale uratować górników!

fot. freeimages.comW Polsce istnieją kopalnie, które są nierentowne. Nierentowność spowodowana jest kilkoma czynnikami: niskimi obecnie cenami węgla, niegospodarnością oraz wysokimi kosztami pracy. Na światowe ceny czarnego złota rząd nie ma wpływu. Rząd nie chce jednak ograniczać wysokich kosztów pracy. Chce wprowadzić dla górników wysokie odprawy, jakich nie dostanie żaden innym pracownik, który traci pracę oraz dofinansować kopalnie poprzez ich zakup albo finansowanie przez spółki energetyczne.

Skutkiem ratowania górnictwa przez energetykę będzie drogi prąd

A drogi prąd to zacofana gospodarka. Istnieje pełno gałęzi przemysłu gdzie zużycie prądu jest naprawdę potężne. Produkcja, huty a nawet same kopalnie… i to nie tylko węgla kamiennego, o którym ciągle myślą politycy ale również ród żelaza czy kamieni.

Jaki byłby prawdziwy plan ratowania polskiego górnictwa?

Przede wszystkim zmniejszenie kosztów pracy. W jaki sposób? Specustawa nakazująca likwidację związków zawodowych byłaby dobrym pomysłem. Natychmiastowe (wprowadzone z dnia na dzień) obniżki płac. W przypadku braku chęci pracy obecnych górników za nową, niższą, pensję (w niektórych kopalniach nawet mogłaby być to tzw. „umowa śmieciowa i 2000 zł” by stały się rentowne) sprowadzenie górników z Rosji, Ukrainy… Nepalu, Gambii bądź Kuby: stamtąd gdzie znaleźliby się górnicy chcący pracować za znacznie niższe stawki! Zamiast odpraw rząd winien wprowadzić specustawę umożliwiającą zwalnianie kopalni pracowników z dnia na dzień i to bez płacenia wypłaty za bieżący miesiąc (w końcu chcemy ratować kopalnie czy nie?). Jeśli to jedyny sposób by miejsca pracy nie zostały utracone należy działać! O likwidacji deputantów węglowych i barbórek nie muszę chyba wspominać. Taki plan dałby nowe miejsca pracy w polskim górnictwie i umożliwił eksport węgla! Wsparłby górnictwo a nie górników! O silnym zaangażowaniu wojska i policji by powstrzymać opór górników strajkujących w imieniu własnego interesu a przeciwko interesowi Rzeczypospolitej wspominać również nie trzeba.

Jaka jest jednak wymarzona wizja rządu?

34 letni górnik – emeryt otrzymujący 8000 zł na rękę emerytury i 20 ton węgla deputatu rocznie, który chodzi codziennie do baru w którym piwo podaje mu 55 letnia kelnerka, która emerytury nie otrzyma nigdy! Takich ludzi chciałaby władza zrobić z górników gdyby tylko miała na to pieniądze! Oczywiście w barze tym byliby sami tacy emerytowani górnicy, bo wszyscy inni wyjechaliby za granicę do pracy do fabryk, gdyż tu nic się nie opłaca bo prąd jest droższy niż we Francji.

3 Responses to Rząd chce zniszczy górnictwo ale uratować górników!

  1. Racja, obecnie rząd chce stworzyć niezmienność warunków pracy i płacy przez rok po przekazaniu 11 kopalń do nowego podmiotu – Polskiej Grupy Górniczej; jakim prawem? Za bramą zakładu stoi kilka tysięcy młodych ludzi chcących pracować na kopalni za 3000 zł na rękę. Rząd jednak będzie gwarantował obecnie zatrudnionym pracę za 5000 zł na rękę i nadal będzie dopłacał do kopalni a tych za 3000 zł nie zatrudni żeby mieć zysk w firmie. Gdzie tu równość obywateli???
    Tamci mają mieć lepiej tylko dlatego, że do tej pory mieli lepsze warunki pracy.

  2. Teresa, wdowa po górniku: 4124 netto emerytury, nie przepracowała ani roku + aktualna żonata z innym emerytem górniczym: 5638 zł netto emerytury

    Górniczy emeryci powinni być akuratnie pierwszą grupą zawodową, która otrzyma wszelkie beneficjenta z górnictwa: to oni (MY) wybudowaliśmy ten przemysł! Bez niego w Polsce nie byłoby prądu!

  3. Aktualnie palenie węglem bardzo się opłaca. Są nowoczesne kotły z podajnikami które obsługujemy 2-3 razy w tygodniu jak jest ostra zima i raz w tygodniu w okresach przejściowych. Kotły podajnikowe na miał czy ekogroszek są najbardziej opłacalnym sposobem ogrzewania domu i najbardziej bezpiecznym.

    W okresie letnim najlepiej mieć solary albo grzać wodę w II taryfie.

    Nie wiem jak komuś bardziej może opłacać się gaz. Jeśli komuś nie chce się chodzić 8 razy w miesiącu do kotlowni dla 200 zł miesięcznie oszczędności (czyli każda wizyta trwająca max pół godziny to 25 zł) to albo jest bogaczem z pensją minimum 6000 zł na rękę albo ma nierówno pod sufitem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *