Prawdziwe koszty społeczne polityki rządu wobec górnictwa ponosi reszta społeczeństwa

Gdy rząd zamyka państwowe kopalnie – zamiast ustawowych maksymalnie 3 miesięcznych odpraw – płaci roczne bądź dwuletnie albo wysyła górników na wcześniejsze emerytury. Tzw. strona społeczna, czyli związkowcy często podkreślają jak wysokie są „koszty społeczne” zamykania kopalń. Ja natomiast udowodnię, że prawdziwe koszty społeczne ponoszą wszyscy inni obywatele (oprócz górników). Koszty społeczne funkcjonowania kopalń w taki sposób jak obecnie.

Analizując realnie współczesne państwo manifestacje na ulicach powinny się odbywać raczej pod sztandarem niedawania publicznej kasy górnikom, niż jej dawania.

Analizując realnie współczesne państwo manifestacje na ulicach powinny się odbywać raczej pod sztandarem niedawania publicznej kasy górnikom, niż dopłat do kopalń.

Za mało płacą, to się zwolnij

90% obywateli tego kraju zarabia mało. W każdej dziedzinie gospodarki, w każdej firmie, jest prosty mechanizm: uważam że zarabiam za mało to zwalniam się i idę gdzie indziej. W państwowym górnictwie tego nie ma. Gdyby strajkujący się zwolnili, zwolnili by miejsca pracy. A wielu górników z sektora prywatnego chciałoby pracować za nieco mniejsze pieniądze.

Niższy wiek emerytalny dla górników to wyższy dla reszty społeczeństwa

Pieniądze w ZUS-ie są wspólne. To nic że górnik płaci nominalnie więcej niż przeciętny obywatel, więcej także zarabia. Jednak obywatel, który zarabia 5000 zł na rękę płaci dokładnie tyle samo na emeryturę co górnik. A ten drugi idzie na emeryturę po 25 latach… i jeszcze do tego wyższą. Więc gdzie tu sprawiedliwość? Oczywistym więc jest, że niższy wiek emerytalny dla górników to wyższy dla reszty społeczeństwa.

Demoralizacja w społeczeństwie

W społeczeństwie jest dobrze, gdy każdy obywatel czuje: im lepiej i więcej pracuje tym więcej mam. Źle jest gdy obywatele czują, że można zarobić pieniądze jakoś inaczej niż ciężką pracą. Gdy ludzie kombinują zamiast pracować jest bieda, gdyż nie produkują dóbr. Na Śląsku ludzie widzą, że „załatwienie pracy na kopalni” nie odbywa się do końca w uczciwy sposób, czego dowodem są liczne afery. Kolejna sprawa to gdy ludzie widzą, że można coś załatwić z rządem organizując strajk, paląc opony czy – jak to ostatnio miało miejsce – kierować groźby karalne do rządzących widzą, że nie żyją w państwie prawa. Czym różni się związkowiec blokujący ulicę, który żąda dopłaty rządu do bankrutującej kopalni od porywacza statku?

Demoralizacja to zastój i emigracja

Każdy sobie myśli w obecnym ustroju: Po co mam otwierać firmę i ciężko pracować gdy ktoś inny, na państwowym i tak będzie miał lepiej (i pewną przyszłość i emeryturę). Po co mam się uczyć, zwiększać swoje umiejętności, inwestować w wiedzę skoro i tak w tym kraju pieniądze mają tylko ci, którzy sobie „załatwią”?

Ilu ludzi pod wpływem takich myśli:

a) nie robi nic – bo i tak nic nie ma sensu, przez co mamy kraj ludzi zrezygnowanych i narzekających
b) podejmuje się emigracji zarobkowej, przez co mamy i będziemy mieć potworny problem demograficzny?

Obserwując nasz kraj widzę, jak każde kolejne posunięcie rządu polegające na daniu czegoś kolejnej grupie zawodowej doprowadza do tego, że reszta społeczeństwa widzi, że nie ma w tym kraju czego dalej szukać…

3 Responses to Prawdziwe koszty społeczne polityki rządu wobec górnictwa ponosi reszta społeczeństwa

  1. Prawda jest taka, że państwo powinno być dobrze zarządzane i silne. Gdy ktoś podnosi na władzę rękę, władza powinna mu ją odrąbać. Tak się dzieje dziś, ale tylko wtedy gdy rękę tę podnosi prywatny przedsiębiorca, gdy rękę podnosi górnik to władza go po tych rekach całuje.

    • tak dziala wlasnie rzad, ktory chce zabic kraj.

      rozpuszcza robotnikow w swoich fabrykach by doprowadzic do ich upadku

      natomiast prywatna inicjatywe dusi w zarodku

  2. Najgorsze jest to ze oni naprawde zabieraja miejsca pracy na slasku. Taki gornik idzie na kopalnie majac lat 19 bo uczyc mu sie nie chce. Przechodzi na emeryture w wieku lat 47 i jak jest troche kumaty to zdobedzie dobry zawod podczas pracy na kopalni gdyz to praca w ktorej parcuje sie od 7 do 14 a potem ma sie spokoj. Jest duzo czasu na zdobywanie nowych umiejetnosci, doksztalcanie. Wiec potem niech sie nikt nie dziwi ze taki gornik zaraz po wyjsciu z kopalni otwiera interes albo staje sie wykaflifikowanym pracownikiem.

    A co to oznacza dla innych?

    Górnik nie dość ze ZUS-u nie placi prowadzac DG albo bedac zatrudnionym to jeszcze z niego dostaje kase i deputant…

    Kazdy szef woli zatrudnic gornika ktoremu da 4 pensji, z czego ma 3,5 do reki niz zwyklego pracownika ktoremu placac 4 dostaje 2,5 do reki i chodzi wiecznie nie zadowolony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *