Maturalne eksperymenty

Matura- potocznie nazywana egzaminem dojrzałości, choć z dojrzałością i bagażem wiedzy nabytym w ciągu nauki w szkole średniej z roku na rok ma coraz mniej wspólnego.

Niemal co roku słyszymy o zmianach, z którymi będą musieli się zmierzyć zarówno nauczyciele szkół średnich, jak i ich uczniowie- począwszy od nowej podstawy programowej, przez książki, skończywszy na nowej (rzekomo lepszej!) maturze. Wszystkie zmiany mają oczywiście na względzie dobro ucznia, który swoją wiedzą popisze się na maturze. Tymczasem coraz częstsze reformy sprawiają, że uczniowie czują się bardziej jak króliki doświadczalne, aniżeli- maturzyści.

Granicą, która miała wyraźnie oddzielić stary system od nowego, było wprowadzenie tzw. nowej matury. Weszły wyniki wyrażone w procentach, egzaminy wysyłano do wyznaczonych komisji okręgowych, by punktacje były bardziej wiarygodne, a cały proces został jeszcze bardziej zbiurokratyzowany. Tak jest do dziś. Wydawałoby się, że reformy długo, długo pozostaną bez zmian. Jednak z roku na rok wprowadza się jakieś „unowocześnienia”: nowa książka ze skorumpowanego wydawnictwa, inna podstawa programowa niepozwalająca na odkupienie książki od starszego rocznika (gdyż na kilku stronach zmieniły się obrazki)… . A wyniki na maturze wcale nie lepsze.

Obecnie próg zdawalności na maturach (tj. >=30%) dla większości Polaków (zwłaszcza tych ze starą maturą) jest komiczny. Teraz na pisemnym egzaminie dojrzałości z języka polskiego wystarczy „wstrzelić się w klucz” (powtarzają to już nawet nauczyciele szkół średnich!), na matematyce otworzyć ”Tablice matematyczne”- by podstawić dane do wzoru, na języku obcym znać podstawowe słownictwo- by napisać dwie krótkie wypowiedzi pisemne. „Kontrowersje” wzbudza również ustny język polski, gdzie na egzamin przychodzi uczeń z (dosłownie) wyuczoną na pamięć prezentacją, na przygotowanie której miał kilka miesięcy. A jednak wciąż młodym Polakom udaje się nie zdać matury!

Nasuwa mi się pytanie: czy obecnie zdanie matury nie sprowadza się do stawienia się na egzamin i wytężenia odrobiny umysłu w porównaniu do tego, z czym musiały się zmierzyć starsze roczniki? Mowa tutaj chociażby o matematyce, która szczególnie w tym roku spędzała maturzystom sen z powiek. Jeszcze w 2009 roku wszystkie zadania były otwarte, od 2010 roku uczeń może zdać maturę z matematyki nawet na 50% skutecznie strzelając w samych zadaniach zamkniętych.

Ponieważ matura po raz n-ty przestała satysfakcjonować naszych ministrów, kilka lat temu ponownie przeprowadzono reformę, której efekty, w postaci wyników matur, będziemy mogli oglądać już w przyszłym roku. Uczniowie (obecni absolwenci 2 klasy liceum, którzy jako pierwsi przystąpią do tej matury) uczą się z nowych książek a ich matura będzie zbliżona do tej „starej”, gdzie jak się podkreśla- sprawdzany zakres wiedzy będzie obejmował 12 lat edukacji. Jedno jest pewne- ustny egzamin z języka polskiego z pewnością nie będzie już formalnością, gdyż abiturienci będą losowali pytania.

Resort edukacji ponownie eksperymentuje twierdząc, że odchodzi od oceniania wg klucza a przechodzi do tzw. oceniania holistycznego. Być może dzięki temu działaniu matura ponownie będzie czymś trudno osiągalnym, a przez to- bardziej docenianym przez samych absolwentów szkół średnich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *